Dolina Defereggental we Wschodnim Tyrolu

Seespitze

Defereggental to jedna z dolin w Alpach, która jest położona w Austrii we Wschodnim Tyrolu. Spędziłem tam kiedyś wakacje, podczepiając się pod studencką ekipę. Zdaje się, że było to latem w 2005 roku. Defereggental to świetny wybór, jeśli Tatry przeszło się tam i z powrotem, i człowiek chce pojechać w inne góry o alpejskim charakterze. W dolinie jest szeroki wybór szlaków, na których można chodzić bez specjalistycznego sprzętu – starczy spokojnie na 10 dni chodzenia. W bonusie mamy całe góry dla siebie. Liczba napotkanych turystów wynosiła jakieś 0 osób.

St. Jakob w Defereggental

Mieszkaliśmy w małej miejscowości St. Jakob, położonej na wysokości ok. 1400 m.n.p.m. Jechaliśmy pociągiem z Warszawy do Wiednia, potem kolejnym pociągiem z Wiednia do miasteczka Lienz, położonego już na terenie Wschodniego Tyrolu. Z Lienz do St. Jakob dostaliśmy się lokalnym autobusem. W St. Jakob mieszkaliśmy w takim domu turysty, należącym do takiego austriackiego PTTK. Znajomy Austriak załatwił całej ekipie noclegi za parę Euro.

Defereggental wije się na kilkadziesiąt kilometrów, tuż przy granicy z Włochami. W przewodnikach piszą, że to jedna z najmniej tkniętych przez człowieka dolin alpejskich. Położona jest pomiędzy pasmami, których szczyty wznoszą się na ponad 3000 m.n.p.m. Jeśli chodzi o przemieszczanie się w samej dolinie i podjeżdżanie pod miejsca startowe szlaków, można było korzystać z autobusu albo poi prostu ze stopa. Szczyt sezonu turystycznego ma miejsce w zimę, kiedy zjeżdżają narciarze. W lato turystów nie jest zbyt wiele, a oferta i infrastruktura szlaków turystycznych zrobiła na mnie bardzo duże wrażenie.

Seespitze – powyżej 3000 m.n.p.m.

Na pierwszą wycieczkę wybraliśmy się na szczyt Grosser Leppleskofel (2811 m.n.p.m.). Na zboczach tego szczytu znajdują się stoki narciarskie. Stąd jest tam możliwość pokonać część trasy na wyciągu. Oczywiście widoki były przepiękne, jak zresztą na każdym innym szczycie w Defereggental.

Kolejnego dnia poszliśmy na Seespitze (3021 m.n.p.m.). To był mój pierwszy, i jak na razie jedyny zdobyty trzytysięcznik. Jeśli chodzi o trudność szlaku, to nasza Orla Perć jest na pewno bardziej wymagająca. Przy szlaku stoi schronisko, Seespitzhutte. Co ciekawe, inaczej niż w polskich schroniskach, nie można spożywać własnego jedzenia, nawet na ławkach na zewnątrz. Poszliśmy więc dalej. Pod szczytem znajduje się Oberseitsee, powyżej którego zaczęło się już takie porządne górskie wchodzenie. Widoki ze szczytu na okoliczne pasma górskie były nieprawdopodobne, tego oczywiście się nie da opisać – już lepiej popatrzeć na zdjęcia.

Kolejnego dnia poszliśmy na dwudniową wycieczkę, z noclegiem w schronisku Barmerhutte. Schronisko położone jest w miejscu, gdzie trudno byłoby mi się spodziewać jakichkolwiek zabudowań. Położone jest na wysokości 2610 m.n.p.m. Za schroniskiem szlak dalej prowadzi miejscami pozostałościami lodowca. Szlakiem można dojść na na graniczną przełęcz Riepenscharte, skąd rozpościera się widok na włoską stronę i piękne turkusowe jezioro Antholzer See, Nieopodal wznosi piękny Hochgall z wysokością przekraczającą 3400 m.n.p.m.

Kolejnego dnia poszliśmy ze schroniska szlakiem na Almenhorn (2985 m.n.p.m.). Z Almenhorn pięknie było widać Grossglockner, najwyższy szczyt Austrii. Z Almenhorn zeszliśmy szlakiem (tym razem miejscami całkiem wymagającym) nad leżące na granicy jezioro Obersee. Z tego samego miejsca jeszcze kolejnego dnia wystartowaliśmy na Rote Wand (2818 m.n.p.m.). Ten szczyt leży już we Włoszech. Schodząc z tego szczytu dotarliśmy nad to piękne turkusowe Antholzer See, na które kilka dni wcześniej patrzyliśmy z Riepenscharte.

Inne atrakcje

Z innych atrakcji, które oferuje Defereggental, zdecydowanie polecam wynajęcie roweru. Hardcorem jest zarówno jazda pod górę, jak i zjazd, podczas którego rozwija się jakąś kosmiczną prędkość. Warto też poświęcić jeden dzień i przemieścić się do sąsiedniej doliny Virgen. Niesamowite jest to, jak długo trzeba jechać autobusem, żeby dotrzeć do drugiej doliny. Podobno odizolowanie dolin sprawia, że w każdej z nich mówi się nieco innym dialektem niemieckiego.

Nasze Tatry są najpiękniejsze, ale Defereggental to naprawdę warta rozważenia odmiana.

Dodaj komentarz

Twój adres email nie zostanie opublikowany. Pola, których wypełnienie jest wymagane, są oznaczone symbolem *