Spływ tratwą po Biebrzy

Z natury nie przepadam za wodnymi atrakcjami. Morze pierwszy raz zobaczyłem w wieku 25 lat… Boje się wody, na basenie pływam jak ostatnia łamaga, a na otwartych zbiornikach wodnych to nawet nie próbuję. Ale przez ostatnie parę lat ten głupi strach trochę przemogłem, bo jednak w Polsce to grzech nie pozwiedzać tych wszystkich wodnych szlaków. A już niesamowitym odjazdem jest spływ tratwą po Biebrzy.

Tratwą po Biebrzy

Moim zdaniem to jedna z wyjątkowych i unikalnych atrakcji dostępnych w Polsce, Widoki roztaczające się na pola, wsie, łąki i bagna Biebrzańskiego Parku Narodowego z dachu tratwy to po prostu bajka. Tratwą płynie się leniwie, nigdzie nie trzeba się spieszyć, można siedzieć i się gapić. Chętni mogą wskoczyć do Biebrzy w każdej chwili i się wykąpać. Można rozpalić grilla, zagrać razem w karty, pić piwo. Dzieciaki mogą się bawić w piratów, a przy odrobinie fantazji można się pobawić z nimi w berka. Wokół nie ma ludzi, z rzadka tylko mija się inną tratwę i zamienia się parę zdań z jej załogą. Wieczorem można przybić do brzegu i przystosować tratwę do noclegu. Lepiej się ciepło ubrać na taki nocleg 😉 Tratwę można śmiało traktować jak pływający domek letniskowy.

Pierwszy raz miałem okazję odbyć taki spływ tratwą po Biebrzy przy okazji pracowego wyjazdu integracyjnego. Oj, jak ja badzo marudziłem, że to taki głupi pomysł i w ogóle. A jednak, w trakcie tamtego wyjazdu tak mi się spodobało, że obiecałem sobie, że kiedyś zabiorę na taki wyjazd Hhabicza. No i w te wakacje obietnicę spełniłem przy okazji jednego z lipcowych weekendów. Namówiłem jeszcze znajomych i w piątkowy wieczór wyruszyliśmy nad Biebrzę.

Tratwą po Biebrzy, widok na typowy krajobraz Biebrzańskiego Parku Narodowego

Tratwą po Biebrzy, widok na typowy krajobraz Biebrzańskiego Parku Narodowego

Spływ tratwą czy kajakiem?

Oczywiście po Biebrzy można odbyć spływ kajakiem. W stosunku do tratwy ma to nawet swoje zalety. Kajakiem płynie się znacząco szybciej i jest dużo bardziej zwrotny. No i łatwiej machać wiosłami niż długimi na jakieś 5 – 6 metrów drągami. Tylko że kajakiem można pływać na każdej innej rzece. A w przypadku Biebrzańskiego Parku Narodowego szkoda nie skorzystać z możliwości wynajęcia tratwy. Co jest takiego wyjątkowego w tej tratwie?

5 powodów, dla których tratwa jest fajniejsza niż kajak

Po pierwsze, na tratwie jest mnóstwo miejsca. Na kajaku po dwóch godzinach tak mnie boli tyłek, że myślę tylko o tym, żeby dobić do brzegu i wysiąść. Po tratwie można sobie chodzić tam i z powrotem, albo walnąć się i poleżeć albo uciąć sobie drzemkę. W kajaku mieści się zazwyczaj dwie osoby, a na tratwie na zupełnym luzaku sześć.

Po drugie, z dachu tratwy świat wygląda zupełnie inaczej. Na kajaku człowiek ma oczy niewiele ponad poziomem wody. A będąc wyprostowanym na dachu tratwy, widać horyzont parę kilometrów dalej. Szczególnie na Biebrzy ma to znaczenie, bo brzegi w dużej części są porośnięte wysokimi trzcinami.

Po trzecie, tratwa zapewnia funkcjonalność zbliżoną nieco do domku letniskowego. Jest sześć miejsc noclegowych, nie licząc dodatkowych miejsc na dachu, na którym można rozłożyć namiot. Jest lodówka na piwo (schowek pod podłogą, do którego można włożyć butelki, które są schładzane przez wodę rzeki). Jest nawet kibelek 😉 Na wyposażeniu jest też grill. Żaden deszcz ani burza też na takiej tratwie nie są straszne. Zasuwa się przesuwne boki i można się śmiać z pogody.

Po czwarte, tratwa daje zupełnie inne możliwości, jeśli chodzi przebywanie w grupie. Jest jadalnia z całkiem sporym stołem, można grać w planszówki, albo siedzieć na dachu, prowadzić dyskusję i razem rozwiązywać tajemnicę bytu.

Po piąte, w każdej chwili można wskoczyć do rzeki, schłodzić się i popływać.

Przekonałem do spływu tratwą po Biebrzy? No, to teraz parę zdań o sprawach organizacyjnych.

Grill na tratwie

Grill na tratwie

Gdzie i jak wynająć tratwę?

Najwięcej tratw jest do wynajęcia w miejscowości Sztabin. Ale my organizowaliśmy wyjazd w ostatniej chwili, ledwie z tygodniowym wyprzedzeniem. I w związku z tym w Sztabinie już wszystkie tratwy były zarezerwowane. Udało się znaleźć wolną tratwę w miejscowości Wroceń, w gospodarstwie agroturystycznym Dolina Biebrzy. Wynajem tratwy kosztował 300 PLN na jeden dzień, z tym, że jeśli chcielibyśmy wynająć tratwę na kilka dni, to każdy kolejny dzień wynajmuj kosztowałby 150 PLN. Pan wywiózł nas razem z tratwą do Starego Dolistowa, skąd czekał nas 6-kilometrowy spływ. Te sześć kilometrów płynęliśmy jakieś 5 godzin, przy czym zupełnie się nie spieszyliśmy. Jeśli chodzi o dzieciaki, to Pan zaopatrzył nas w kamizelki, bo jednak z takiej tratwy łatwo wpaść do wody.

Ze Sztabina miałem okazję płynąć parę lat temu. I wydaje mi się, że na odcinku Dolistowo Stare – Wroceń płynęło się nieco łatwiej, niż na odcinku ze Sztabina. Sztabin jest położony nieco wyżej, i tam Biebrza jest węższa i czasami trzeba drągami przepychać tratwę między zaroślami. Na odcinku poniżej Dolistowa rzeka jest już znacznie szersza i nie ma takiego problemu.

Warto jeszcze wspomnieć, że są dwa rodzaje tratw. Wersja bardziej popularna, którą my płynęliśmy, to tratwa wyprawowa, na której można spać. Dla osób, które wybierają się na spływ jednodniowy, do rozważenia jest wersja biesiadna tratwy, na których jest więcej miejsca, ale trudniej na nich zorganizować nocleg.

Wraża piracka tratwa na horyzoncie ;-)

Wraża piracka tratwa na horyzoncie 😉

Biebrzański Zakątek

Z uwagi  na komfort dzieciaków, tym razem nie zdecydowaliśmy spać na tratwie. Znaleźliśmy nocleg w agroturystyce Biebrzański Zakątek, znajdującej się we wsi Zabiele. Dzieciaki były w siódmym niebie. Na dworze był basen, trampolina i plac zabaw. Dla dorosłych altana z grillem. Wokół cisza i spokój. Pokoje wygodne i komfortowe. Śniadania – to osobna historia. Podawane w formie zbliżonej do stołu weselnego ;-), jeśli chodzi o formę, ale też ilość jedzenia. My akurat nie korzystaliśmy z obiadokolacji, ale inni goście opowiadali, że również smacznie i obficie. Przemiła i bardzo pomocna Pani gospodyni. Biebrzański Zakątek nie ma swojej strony internetowej, miejsce znaleźliśmy przez eholiday, więc tym bardziej chciałem polecić to miejsce.

W ogóle tratwą po Biebrzy to kolejna wycieczka na Podlasie, że człowiek nie może się ogarnąć z zachwytu. O Białowieży już było, a kolejny wpis z Podlasia znad Bugu niebawem.

Spływ tratwą, widok z dachu, w tle wieża widokowa w Dolistowie Starym

Spływ tratwą, widok z dachu, w tle wieża widokowa w Dolistowie Starym

Dodaj komentarz

Twój adres e-mail nie zostanie opublikowany.