Segla, góra na wyspie Senja

Eh, fajnie byłoby zobaczyć jakieś fiordy w Norwegii – mówię do kolegi. Na co on odparł, że może Segla. To mówię: pokaż foty. Zobaczyłem i powiedziałem: spoko, jedźmy. A potem już jakoś poszło. Segla to wyjątkowej urody widowiskowa góra. Znajduje się na wyspie Senja, drugiej co do wielkości wyspie Norwegii. Na początku myślałem, że Seglę się po prostu ogląda. Na zdjęciach naprawdę nie widać specjalnej możliwości wdrapania się na tę górę. Ale okazało się, że szczyt góry jest dostępny dla każdego turysty.

Widok na Seglę z Fjordgard z początku szlaku, z prawej strony wznosi się Hesten
Widok na Seglę z Fjordgard z początku szlaku, z prawej strony wznosi się Hesten

Segla: jak dojechać pod tę górę?

Dostać się pod Seglę nie jest aż tak trudno. Najbliższe w miarę duże lotnisko znajduje się w Tromso. Polecieliśmy do Tromso z Gdańska Wizzairem. W Tromso wypożyczyliśmy samochód. Rezerwowaliśmy Volkswagena Polo, a w ramach niespodzianki dostaliśmy Toyotę RAV4 hybrydę 😉 Dobre dobrego początki.

Z Tromso na wyspę wiodą dwie drogi. Krótsza droga prowadzi przez miejscowość Brensholmen. W Brensholmen znajduje się przeprawa promowa do Bonthamn, położonego już na wyspie Senja. Z Bonthamn do wioski Fjordgard położonej tuż pod Seglą to już tylko 18 kilometrów. My nie skorzystaliśmy z tej opcji: wylądowaliśmy późnym wieczorem i musielibyśmy czekać aż do 10:15 następnego dnia na prom. Wybraliśmy dłuższą drogę lądową, które wiedzie przez miasto Finnsnes. W Finnsnes znajduje się most łączący kontynent z Senją. Droga lądowa ma taką zaletę, że można nią dojechać na wyspę o dowolnej porze dnia.

Widok ze szlaku na Hesten na Fjordgard
Widok ze szlaku na Hesten na Fjordgard

Norweski szok nr 1: ale tu ładnie

W Sknadynawii, nie licząc pobytu w Dani 17 lat temu, byłem pierwszy raz. Dlatego wiele rzeczy mocno mnie zaskoczyło. W kolejnych wpisach zaznaczę takie ciekawostki.

Pierwszy szok dotyczy krajobrazu: w Norwegii wszędzie jest przepięknie. Przez całą naszą drogę z Tromso na Senję szczęki szorowały po wycieraczkach z wrażenia. Wszędzie góry, pokryte jeszcze śniegiem, z dziesiątkami wodospadów płynących po ich zboczach. Nie ma pól uprawnych – wszystko jest porośnięte lasem. No i oczywiście w tle znajdują się co chwila główni aktorzy norweskiego krajobrazu, czyli fiordy. Naprawdę można losować miejsce, w którym człowiek mógłby się znaleźć. Ryzyko, że będzie przepięknie, jest tu wyjątkowo wysokie 😉

Widok na Seglę ze szlaku
Widok na Seglę ze szlaku

Fjordgard, baza wypadowa na Seglę

Parę kilometrów przed Fjordgard czekają nas do przejechania trzy tunele. Jeden z tych tuneli ma aż 2,5 kilometra. Drugi z kolei nie jest aż tak długi, ale jest zupełnie nieoświetlony. Wygląda jak jakiś tunel wydrążony przez krasnoludy z Władcy Pierścieni. Przyznam, że przejazd przez ten tunel nie był najprzyjemniejszym doświadczeniem 😉

W każdym razie te tunele dosyć jednoznacznie obrazują, jak bardzo odciętym miejscem od świata ta mała wioska Fjordgard. W Fjordgard kończy się droga, więc te tunele zostały wydrążone tylko ze względu na tę małą miejscowość.

Widok z Hesten na okoliczne góry
Widok z Hesten na okoliczne góry

Liczyliśmy na to, że biwak uda nam się rozbić w takim miejscu tu za wsią, nazywanym Purkenesvika. Wyczytaliśmy, że jest tam toaleta, ławki i miejsce do rozbicia namiotów. Ale niestety dojazd do Purkenesvika był zamknięty – miejsce było w remoncie. Do Fjordgard dojechaliśmy już po pierwszej w nocy. Oczywiście wciąż było jasno z racji dnia polarnego, ale już nie bardzo mieliśmy siłę na szukanie ciekawego miejsca na biwak. Rozbiliśmy się w końcu koło szkoły, na boisku szkolnym. Tuż obok stały dwie toalety.

Widoki ze szlaku na Seglę
Widoki ze szlaku na Seglę

Norweski szok nr 2: dzień polarny

Oczywiście wiedziałem przed wyjazdem, że Senja znajduje się za kołem podbiegunowym. Łącząc ten fakt z terminem naszego pobytu w połowie czerwca wiedziałem też, że będziemy na wyspie w trakcie dnia polarnego. Ale jednak nie bardzo wiedziałem, jak taki dzień polarny wygląda w praktyce. Myślałem, że noce wyglądają trochę, jak u nas pora zmierzchu. Okazało się, że w nocy w zasadzie jest tak samo jasno jak za dnia. W każdym razie w trakcie bezchmurnej nocy jest jaśniej niż w środku zachmurzonego dnia. o 1:30 w nocy, kiedy kładliśmy się spać, ze szlaku na Seglę zeszły właśnie dwie osoby, wsiadły w samochód i odjechały 😉

Ogólnie to jednak średnio się chyba żyje z takim dniem polarnym. Mam wrażenie, że trudno w takich warunkach kontrolować jakiś porządek dnia. Ale taki dzień polarny dla turysty jest jak znalazł. Nie ma cienia zagrożenia, że noc nas zastanie na szlaku.

Na szlaku na Seglę
Na szlaku na Seglę

Szlak na górę Segla

Tuż obok szkoły we Fjordgard zaczyna się szlak na Seglę. Wysokość, na którą trzeba się wdrapać, nie jest imponująca. To przecież tylko 639 metrów nad poziomem morza. Ale trzeba pamiętać, że zaczynamy z poziomu morza. Piękne widoki zaczynają się w zasadzie od samego początku i towarzyszą nam aż na sam szczyt. Atrakcyjność widoków jednak z każdym korkiem wzrasta. Pierwsze wyjątkowo piękne miejsce, warte dłuższego zatrzymania, znajduje się po około 40 minutach. Po osiągnięciu grzbietu odsłania się widok na fiord po drugiej stronie półwyspu i na leżące na nim góry.

Ponad tym miejscem szlak pnie się do góry już bardziej stromo. Niemniej, trudności wspinaczkowe są porównywalne ze szlakiem na Kościelec z naszych Tatr. Dlatego na zupełnym luzie dotarliśmy na szczyt.

Wierzchołek Segli tuż tuż
Wierzchołek Segli tuż tuż

Widoki ze szczytu Segli

Weszliśmy na Seglę w momencie, kiedy szczyt tonął jeszcze w chmurach. Ale z racji, że nam się nigdzie nie spieszyło, spędziliśmy tam dobrą godzinę. W tym czasie chmury zaczęły opadać. Znad chmur zaczęły się wyłaniać najwyższe okoliczne wierzchołki. W każdym kierunku widoki były przepiękne. Ciekawym przeżyciem było wychylenie głowy nad krawędź ściany opadającej do fiordu. Aż mnie strach obleciał 😉

Na szczycie stała zatknięta flaga Norwegii oraz skrzynka, w której był notatnik, w którym zdobywcy szczytu mogli zapisać swoje nazwiska. I właśnie z tym notatnikiem jest związane kolejne zaskoczenie norweskimi zwyczajami.

Wierzchołki gór wyłaniają się nad opadającymi chmurami
Wierzchołki gór wyłaniają się nad opadającymi chmurami

Norweski szok nr 3: szanowanie publicznej własności

Wyobrażacie sobie, żeby taki notatnik funkcjonował w polskich górach? Ja na razie niestety nie. Pewnie ktoś by pewnie taki notatnik wyrzucił, wydarł kartki, zabrał długopis, albo w najlepszym razie narysował tam jakieś penisy albo wpisał jakieś nacjonalistyczne hasła. Za to w Norwegii takie notatniki widzieliśmy w kilku miejscach, i wszędzie znajdowały się w bardzo dobrym stanie. Każdy grzecznie wpisuje imię, nazwisko, ewentualnie kraj pochodzenia.

Widok na Seglę ze szlaku na Hesten
Widok na Seglę ze szlaku na Hesten

Po godzinie pobytu na Segli zaczęliśmy schodzenie w dół. Kiedy schodziliśmy w dół, minęliśmy sporo turystów, którzy wchodzili na górę, ale nie było mowy o żadnym tłoku. Wejście na górę i z powrotem zajęło nam jakieś 5 godzin, ale robiliśmy dużo długich przystanków. Zakładając porządne tempo, szlak jest do zrobienia w 3 godziny. Tego samego dnia czekał nas jeszcze jeden trekking, na górę Hesten.

Na szczęście chmury opadają
Segla, na szczęście chmury opadają

Hesten: stąd Segla wygląda najpiękniej

Jeśli ktoś chce zobaczyć Seglę w całej okazałości, powinien wejść na sąsiadującą górę, Hesten. Niestety szlak na Hesten nie krzyżuje się ze szlakiem na Seglę. Trzeba zejść na dół aż do Fjordgard. Szlak na Hesten zaczyna w innym miejscu, mniej więcej po środku wsi, tuż obok drewnianego schronu.

Hesten jest nieco niższa niż Segla, wznosi się na 556 m n.p.m. Jednak o ile szlak na Seglę nie ma żadnych trudniejszych momentów, to szlak na Hesten taki moment ma. Tuż po samym szczytem jest stromy odcinek, gdzie nie ma się za bardzo czego łapać. U nas w Tatrach pewnie byłyby tam jakieś klamry, ale w Norwegii… 😉

Segla widziana z Hesten
Segla widziana z Hesten

Widoki ze szczytu Hesten

Są przynajmniej dwa powody, dla których warto najpierw na Seglę, a dopiero potem na Hesten. Pierwszy powód, to kwestia położenia słońca. Późnym popołudniem Segla była odpowiednio oświetlona. Rano i w okolicach południa trudniej byłoby zrobić ładne zdjęcia. Drugi powód to taki, że jak się spojrzy z Hesten na Seglę, to człowiek niechybnie doszedłby do wniosku, że wejście na Seglę jest po prostu niemożliwe. Jeszcze większe wrażenie szczyt Segli zrobił na mnie, kiedy spojrzałem na niego przez lornetkę. Widać było ludzi stojących na samym ostrym koniuszku góry. Powiem szczerze, że nie wyglądało to zachęcająco i dlatego bardzo się w tym momencie ucieszyłem, że Seglę mamy już za sobą. Z Hesten, tak samo jak z Segli, widoki w każdą stronę byłby niesamowite. W każdą stronę było widać ośnieżone góry i fiordy.

Widok z Hesten na Ingste Kongen
Widok z Hesten na Ingste Kongen

Segla widziana z Senjahoppen

Seglę zdecydowanie warto jeszcze zobaczyć z jednego miejsca. Mianowicie chodzi o drugą stronę fiordu, nad którym wznosi się Segla. Wystarczy pojechać z Fjordgard w kierunku miasteczka Senjahoppen. Po prawej stronie drogi jest kilka miejsc, gdzie można się zatrzymać i popatrzeć na mur gór wznoszczących się nad fiordem. Z tych gór Segla wyglada najbardziej okazale.

Widok na Seglę i Hesten z drogi do Senjahoppen
Widok na Seglę i Hesten z drogi do Senjahoppen

Na szczęscie to nie był koniec atrakcji na Senji. Kolejne, o pięknych punktach widokowych na fiordy i góry oraz o wycieczce do Parku Narodowego Anderdalen do zobaczenia w kolejnych wpisach.

Widok z Segli na góry po drugiej stronie fiordu i miasteczko Senjahoppen
Segla, widok ze szczytu na góry po drugiej stronie fiordu i miasteczko Senjahoppen

1 komentarz

    • WooKash, Czerwiec 26, 2019, 11:37 am

    Odpowiedz

    Świetna relacja – gratuluję pomysłu na wyjazd!

Dodaj komentarz

Twój adres e-mail nie zostanie opublikowany.