Senja: wysokie stężenie fiordów i gór

Senja to druga co do wielkości wyspa Norwegii. Większą powierzchnię ma tylko Spitsbergen – największa wyspa archipelagu Svalbard. Senja leży nie aż tak bardzo daleko od znanego archipelagu wysp Lofoty. Dlatego nie jest aż tak bardzo popularna. Ale atrakcji jest tu mnóstwo – starczy spokojnie na tydzień intensywnego zwiedzania, pełnego ciekawych trekkingów. Naszym głównym celem wyprawy na Senję była góra Segla. Ale udało nam się zobaczyć więcej pięknych gór wznoszących się tuż nad fiordami. Po drodze zidentyfikowaliśmy też parę ciekawych miejsc, które ominęliśmy z braku czasu. O paru takich pięknych miejscach, gdzie widoki gór i fiordów zapierają dech w piersiach, znajdziecie info w tym wpisie.

Plaża w Ersfjord. Ładnie tu ;-)
Plaża w Ersfjord. Ładnie tu 😉

Wyspa Senja: mapa atrakcji i ważnych miejsc

Na mapie zaznaczyłem wszystkie znane mi ciekawe i istotne miejsca, zarówno z punktu widzenia pięknych widoków, jak i też z punktu widzenia logistyki wyjazdu na Senję:

  • Są tu ważne punkty dotyczące Segli, czyli początek szlaku na Seglę, początek szlaku na Hesten, miejsce na ewentualny biwak we Fjordgard oraz droga do Senjahoppen, z której roztacza się widok na Seglę przez fiord.
  • Są propozycje trekkingów, których tym razem nie odbyliśmy, czyli szlaki na szczyty Barden oraz Husfjellet.
  • Jest Husoy, mała wioska położona na wysepce na jednym z fiordów.
  • Są miejsca z pięknymi widokami, takie jak plaża w Ersfjord, punkt widokowy Tungeneset, taras widokowy Bergsbotn, czy urocze jeziorko Krokelvvatnet.
  • Jest zaznaczony camping Hyttekroa, przy którym znajduje się wejście do Parku Narodowego Anderdalen, oraz chatka nad jeziorem Andervatnet. Tę wycieczkę opiszę w kolejnym wpisie.
  • Są zaznaczone punkty wjazdu na wyspę, czyli droga lądowa przez most w Finnsnes, przystanie promowe w Botnhamn oraz Gryllefjord.

Husoy: wioska na małej wysepce

Gdybyśmy mieli więcej czasu, być może zdecydowalibyśmy się, żeby pojechać do Husoy. Husoy to wioska położona na małej wysepce na jednym z fiordów wyspy Senja. Jeszcze niedawno na Husoy można się było dostać tylko łodzią. Teraz wyspa jest połączona z Senją mostem prowadzącym przez groblę. Chociaż nie byliśmy w Husoy, to widzieliśmy miasteczko ze szczytu Segli. Lubię takie miejsca położone na końcu świata. Chętnie porozmawiałbym z mieszkańcami, jak się żyje w takim miejscu i czym oni w ogóle się zajmują. Ale nie jestem pewien, czy ktoś z mieszkańców Husoy chciałby rozmawiać ze mną…

Senja, widok ze szczytu Segli na wysepkę z wioską Husoy
Senja, widok ze szczytu Segli na wysepkę z wioską Husoy

Norweski szok nr 4: introwertyzm poziom turbo

Norwegowie są wybitnie nierozmowni. Drażniło to nawet mnie, bo sam też nie jestem specjalnie gadatliwy. Ale spośród dziesiątek osób spotkanych na szlaku chyba nikt nas nie zagadał, poza parą Holendrów. Z kolei zagadywani przez nas, odpowiadali grzecznie, aczkolwiek krótko i stanowczo.

Plaża w Ersfjord
Plaża w Ersfjord

Dziki camping na plaży w Ersfjord

Na drugi nocleg wybraliśmy bajeczne miejsce, plażę w Ersfjord. Ersfjord to mała wioska nad jednym z fiordów. Obok wioski znajduje się piaszczysta plaża. Plaża zewsząd jest otoczone stromymi górami. Z gór nad plażą płyną wodospady, które wpadają prosto do morza. W którą stronę nie spojrzałem, nie mogłem się nadziwić, jak tu pięknie. Nic dziwnego, że przy tej plaży Norwegowie urządzili sobie dziki camping. Z wielką przyjemnością również rozbiliśmy tu namiot, i rozpaliliśmy ognisko. Pewnym ułatwieniem była budka z toaletą. Na zewnątrz budki była możliwość wzięcia prysznica oraz Przyglądając się zachowaniom Norwegów na campingu, znowu kilka ich zwyczajów mnie zaskoczyło.

Taras widokowy Bergsbotn
Taras widokowy Bergsbotn

Norweski szok nr 5: hotele im niepotrzebne

Na plaży w Ersfjord na nocleg zatrzymało się ze 20 kamperów i rozstawiono jakieś kilkanaście namiotów. Odniosłem wrażenie, że to jest właśnie popularny sposób Norwegów na turystykę, które głównym założeniem jest jak najbliższe obcowanie z naturą. Przed wyjazdem na Senję z ciekawości sprawdziliśmy ceny noclegów na wyspie. Baza noclegowa była ograniczona, a koszty były ultrawysokie, nawet jak na Norwegię. Na plaże w Ersfjord zrozumiałem, czemu tak było. Norwegowie po prostu nie potrzebują hoteli czy pensjonatów. Popularne jest jeżdżenie kamperem, spotkaliśmy ich na wyspie bez wątpienia ponad setkę. Drugą opcją jest po prostu spanie pod namiotem. Po co hotele, jeśli piękno natury lepiej widać z kolacji zjedzonej przy stoliku stojącym na takiej plaży, jak w Ersfjord?

Plaża w Ersfjord raz jeszcze
Plaża w Ersfjord raz jeszcze

Norweski szok nr 6: morsy z natury

Wieczorem na plaży w Ersfjord było gdzieś 10 stopni Celsjusza. W trakcie dnia – dodajmy, słonecznego dnia – temperatura dochodziła do 14 stopni. Nie wiem, ile stopni miała woda w morzu, ale nie postawiłbym raczej złotówki na to, że temperatura wody była dwucyfrowa. Ale dla Norwegowie cieszyli się pełnią lata. Kąpali się w morzu, chodzili w koszulkach z krótkim rękawem. W tym czasie ja miałem na sobie merinosa, bluzę i kurtkę 😉 Oczywiście wody w morzu nawet nie tknąłem!

Punkt widokowy Tungeneset
Punkt widokowy Tungeneset

Punkt widokowy Tungeneset

Następnego dnia pojechaliśmy w kierunku Skaland. Niedaleko od plaży Ersfjord znajduje się punkt widokowy Tungeneset. Po prawej stronie drogi znajduje się miejsce, na którym można zaparkować. Tungeneset to wysunięty w morze cypelek. Idzie się po wielkich głazach, z których roztacza się kapitalny widok na otaczające fiord góry. Wystarczy zaledwie 10 minut, żeby choć trochę nacieszyć się tym widokiem, więc koniecznie trzeba się tam zatrzymać choćby na chwilę.

Widok z tarasu widokowego Bergsbotn
Widok z tarasu widokowego Bergsbotn

Senja w pełnej krasie: taras widokowy Bergsbotn

Kiedy się jedzie od strony Skaland w kierunku Bergsbotn, to po minięciu Bergsbotn czeka nas kolejne magiczne miejsce. Mianowicie chodzi o taras widokowy, z którego roztacza się nieprawdopodobnie piękna panorama na fiord. Jak dla mnie to jeden z piękniejszych widoków, jakie zobaczyłem na Senji. Miejsca do zatrzymania samochodu jest trochę mniej, ale w razie czego polecam poczekać na zwolnienie się miejsca na parkingu. Oby tylko dopisała słoneczna pogoda, wtedy kapitalne widoki gwarantowane 😉

Senja, nad Jeziorem Krokelvvatnet
Senja, nad Jeziorem Krokelvvatnet

Widoki nad Jeziorem Krokelvvatnet

Kolejny przystanek na podziwianie widoków zrobiliśmy sobie nad Jeziorem Krokelvvatnet. To nie jest jakieś specjalnie oznaczone miejsce, czy jakoś bardzo słynne. Jechaliśmy drogą i po prostu się tu zatrzymaliśmy. Co więcej trzeba, niż małe urokliwe jeziorko z krystaliczną wodą i wznosząca się nad nim góra? Całe szczęście, że przy tych wąskich drogach na Senji co jakiś czas znajdują się zatoczki, przy których można na chwilę parkować samochód.

Senja, widok ze szczytu Segli na Barden. Z lewej strony jeziorka widać szlak wiodący na Barden.
Senja, widok ze szczytu Segli na Barden. Z lewej strony jeziorka widać szlak wiodący na Barden.

Senja, trekkingi na Barden oraz Husfjellet

Podczas pierwszego dnia pobytu weszliśmy na Seglę oraz Hesten. W sumie zrobiliśmy 1100 metrów przewyższenia, więc trochę się złaziliśmy. Gdybyśmy mieli więcej czasu, choćby o jeden dzień, wybrałbym kolejny trekking. Z pozostałych trekkingów, mocno polecanych przez lokalsów, rozważałbym szlaki na Barden oraz Husfjellet.

Barden to góra wznosząca się nieopodal Fjordgard. Na Barden prowadzą dwa szlaki. Jeden z tych szlaków zaczyna się w tym samym miejscu, co szlak na Seglę. Drugi szlak, zaznaczony na mapie, zaczyna się przed wjazdem do pierwszego z trzech tuneli na drodzę prowadzącej do Fjordgard. Drugi polecany trekking prowadzi na Husfjellet. Początek tego szlaku znajduje się przy kościele w Skaland.

Senja, widok ze Skaland z miejsca, gdzie zaczyna się szlak na Husfjellet
Senja, widok ze Skaland z miejsca, gdzie zaczyna się szlak na Husfjellet

Tymczasem my skierowaliśmy się w inny rejon wyspy, gdzie czekała nas wycieczka do Parku Narodowego Anderdalen. Relacja z tej wycieczki będzie tematem kolejnego wpisu.

Dodaj komentarz

Twój adres e-mail nie zostanie opublikowany.