Na połoniny w Bieszczady

Jeszcze nigdy nie byłem w Bieszczadach. Stuknęło mi 36 lat i ta przyjemność wciąż na mnie czekało w myśl hasła “najlepsze przed Tobą”. No i w ostatnią majówkę wreszcie się udało. Łatwo jak zwykle nie było. Z Warszawy w Bieszczady jechaliśmy 6,5 godziny, i to w nocy, bez żadnych korków. Zgodnie z tradycją, w trakcie tygodniowego pobytu codziennie padał deszcz. No i najtrudniejsze zadanie, to wyczarowanie motywacji dla rodziny, żeby zdołali wejść na szczyty. No cóż, tym większą mam radochę z wyjść w góry, i że udało się nam popatrzeć na te przepiękne bieszczadzkie połoniny.

Połonina Bukowe Berdo
Połonina Bukowe Berdo

Bieszczady i najpiękniejsze połoniny w Polsce

Choć w Bieszczadach do tej pory nie byłem, to jednak widoki połonin znałem od małego. Kiedyś może ludzie podróżowali mniej, ale zawsze przysyłali pocztówki. Pocztówki się kolekcjonowało i oglądało po sto razy. I dlatego przepiękny krajobraz z połoniną z jednej pocztówki pamiętam do dziś. Teraz już wiem, że to była Połonina Wetlińska. Liczyłem, że takie widoki zobaczę teraz na żywo. Tylko to wszystko nie było takie proste. W ogóle nie znałem Bieszczad, nie wiedziałem, gdzie znaleźć te widoki. Dodatkowo, jak się dostać w takie punkty widokowe w jak najkrótszym czasie?

Na szlaku na Połoninę Caryńską
Na szlaku na Połoninę Caryńską

Wiedziałem, że czeka mnie cierpliwe znoszenie marudzeń Hhabicza i Hhabiny. Ale prawdziwy respekt wzbudzała we mnie perspektywa targania 20-kilogramowego tobołu z Hhabiówną… Po wywiadzie zrealizowanym ze znajomymi, wbogaconym o jednoznaczne rekomendacje gospodarzy, u których mieszkaliśmy, zdecydowalismy, co następuje. Będziemy chcieli wejść na Bukowe Berdo, Połoninę Wetlińską oraz Połoninę Caryńską.

Połoniny w Bieszczadach, widok na Bukowe Berdo ze szlaku
Połoniny w Bieszczadach, widok na Bukowe Berdo ze szlaku

Bukowe Berdo

Wycieczkę na Bukowe Berdo doradził nam gospodarze. Ja sam nie znałem tej połoniny nawet ze słyszenia. A tu nagle słyszę od lokalsa, że to najlepsze, co nas tu spotka. No i tym samym na naszą pierwszą wycieczkę poszliśmy na Bukowe Berdo. Początek szlaku ma miejsce w Mucznem. Muczne leży w sercu Bieszczad, na polanie w środku lasu. Taki po prostu koniec Polski. Koło budki z biletami wstępu roztaczał się widok na grzbiet Bukowego Berda, który zamierzaliśmy zdobyć. Kupiliśmy bilet wstępu i wyruszylismy. Nie liczyliśmy na to, że wejdziemy na sam szczyt Bukowego Berda, ale na grzbiet, i owszem. Ostatecznie, pokonaliśmy 485 metrów wzniesienia i dotarliśmy do szczytu Szołtynia, położonego na wysokości 1201 m.n.p.m. Długość trasy to około 4 kilometrów, a czas przejścia w jedną stronę to dwie godziny.

Na szlaku na Bukowe Berdo, widok ze szczytu Szołtynia
Na szlaku na Bukowe Berdo, widok ze szczytu Szołtynia

Większość trasy wiodła przez bukowy las, o tej porze roku jeszcze niezazieleniony. Mniej więcej w połowie szlaku natknęliśmy się na tablice informujące, że przekraczamy granicę Bieszczadzkiego Parku Narodowego. Była majówka, a spotykalismy tylko pojedyncze grupy turystów. Jednak gospodarz wiedział, gdzie nas wysłać, żebyśmy nie zginęli w bieszczadzkim majówkowym tłumie. Po jakimś czasie wspinaczki dotarliśmy do miejsca, gdzie szlak wiódł przez całkiem spory płat pozimowego śniegu. Trochę się bałem iść przez ten płat, w zwykłych górskich butach i z Hhabiną na plecach. Droga w górę przez płat śniegu poszła bez problemu. Gorzej było z zejściem, gdzie niestety się wywaliłem.

Bukowe Berdo
Bukowe Berdo

Widoki z Bukowego Berda

Ponad płatem śniegu lasu już nie było i tym samym zaczeły się widoki. Naprawdę cudowne widoki. Z każdej strony góry, porośnięte lasem. Z wyjątkiem polany w Mucznem bez oznak istnienia cywilizacji. Ale najlepiej wyglądał widok na porośnięty trawą grzbiet Bukowego Berda. Te bieszczadzkie panoramy są naprawdę niepowtarzalne. Jeszcze lepsze widoki wyłoniły siępo wejściu na prowadzący granią szlak niebieski. Nie moża się było napatrzeć. Ale trzeba było wracać. Hhabina usnęła w nosidle, ale mój upadek podczas powrotu przez płat śniegu skutecznie wybudził ją ze snu. Z jednej strony powrót był łatwiejszy, bo brygada nie marudziła tak bardzo, jak podczas wejścia. Z drugiej strony nosidło z Hhabiną mocno mi już ciążyło. Miałem wrażenie, że włażenie na Rysy samemu jest mniej męczące, niż taki bieszczadzki spacerek z takim ładunkiem na plecach.

Po zejściu do Mucznego udaliśmy się prosto do karczmy. Ależ cudownie było zdjąć nosidło. A jedzenie – smaczne – w takiej chwili smakowało wyjątkowo wykwintnie.

Widok z Połoniny Wetlińskiej w kierunku północnym
Widok z Połoniny Wetlińskiej w kierunku północnym

Połonina Wetlińska

Na kolejną górską wycieczkę wybraliśmy się na Połoninę Wetlińską. Pojechaliśmy na najdroższy w Bieszczadach parking, położony na Przełęczy Wyżniej. Jechaliśmy drogą prowadzącą ze Smolnika do Brzegów Górnych – kircze, ależ to malownicza trasa. Na parkingu bez problemu dało się zaparkować. Ile ja się wcześniej nasłuchałem, że w Bieszczadach to są niezliczone tłumy w trakcie majówki. Na Bukowym Berdzie było bardzo mało ludzi. Na szlaku z Przełęczy Wyżniej na Chatkę Puchatka było co prawda już całkiem sporo turystów, ale na pewno nie były to tłumy, które znałem z Tatr. Być może tego dnia nie wyszło w góry zbyt dużo ludzi, ponieważ panowała deszczowa pogoda i zanosiło się, że tego dnia będzie padać. Nas groźba deszczu nie zniechęciła i wyruszyliśmy w kierunku widocznej z parkingu Chatki Puchatka, schroniska położonego na grani Połoniny Wetlińskiej.

Połoniny w Bieszczadach, schronisko Chatka Puchatka
Połoniny w Bieszczadach, schronisko Chatka Puchatka

Szlak z Przełęczy Wyżniej do Chatki Puchatka

Do Chatki Puchatka można dojść szlakiem czerwonym z Brzegów Górnych albo z drugiej strony z Przełęczy Orłowicza. I zdecydowanie warto wybrać jedną z tych dwóch opcji. My jednak zdecydowaliśmy się na wejście żółtym szlakiem z Przełęczy Wyżniej, bo to najszybsza opcja. Czekało nas przewyższenie 343 metrów. Chatka Puchatka jest położone na wysokości 1215 m.n.p.m. Spodziewany czas wejścia na górę to niby tylko 1 godzina i 15 minut. Ale z powodu deszczowej pogody szlak zamienił się w górski potok. Dlatego szło się całkiem ciężko. Oczywiście stresowałem się powrotem. W takich warunkach o poślizgnięcie się nie było trudno, a nie miałem ochoty przewracać się w to błoto z Hhabiówną w nosidle. Tym razem udało się dojść i zejść bez wywrotki.

Widok na szczyt Połoniny Wetlińskiej spod Chatki Puchatka
Widok na szczyt Połoniny Wetlińskiej spod Chatki Puchatka

Nie obyło się marudzenia ze strony ekipy. Ale na szczęście Hhabiówna w końcu usnęła w nosidle, Hhabicz zadowolił się lizakiem kupionym na górze w schronisku. Z kolei Hhabina też w pewnym momencie stwierdziła, że to grzech marudzić, jak się ma takie widoki przed oczami. Bo Połonina Wetlińska wygląda magicznie. To był właśnie ten widok z tej pocztówki, który tak bardzo wbił mi się w pamięć. Nie mogłem się napatrzeć 😉 Na szczęście Hhabiówna spała w nosidle, więc nie mogłem wejść do schroniska stać w kolejce po tego lizaka. Mogłem sobie stać do woli i patrzeć w każdą stronę. Zdecydowanie najlepszy krajobraz widniał północno-zachodnim, w kierunku szczytu Połoniny Wetlińskiej. Z kolei patrząc w kierunku południowo-wschodnim widać było Połoninę Caryńską, cel naszej kolejnej wycieczki. Moim osobistym zdaniem, z trzech połonin, na których byliśmy, to właśnie Połonina Wetlińska była najładniejsza.

Połonina Caryńska
Połonina Caryńska

Połonina Caryńska

Wycieczka na Połoninę Caryńską była chyba najtrudniejsza ze wszystkich. Wchodziliśmy na Caryńską Przełęczy Wyżniańskiej. Tym razem przewyższenie wynosiło 375 metrów, a spodziewany czas podejścia to 1 godzina i 5 minut. Szlak z Przełęczy Wyżniańskiej na Połoninę Caryńską jest krótki, dlatego było niemiłosiernie stromo. Marudzeń było mnóstwo, już nie miałem siły tego słuchać. Na samym grzbiecie mega wiało i Hhabiówna zaczęła strasznie ryczeć.

Widok z Połoniny Wetlińskiej na Połoninę Caryńską
Widok z Połoniny Wetlińskiej na Połoninę Caryńską

Chciałem iść na najwyższy szczyt Połoniny Caryńskiej, czyli Kruhly Wierch. Z miejsca na grzbiecie, gdzie szlak zielony łączy się z czerwonym, jest naprawdę niedaleko na ten szczyt. Ale strasznie wiało i jednak zdecydowaliśmy schodzić w dół. Na Połoninie Caryńskiej było oczywiście bardzo ładnie, ale jednak nie aż tak, jak na Bukowym Berdzie czy na Połoninie Wetlińskiej. Może to kwestia tych niesprzyjających dodatkowych okoliczności? Kiedy już zeszliśmy prawie na samą przełęcz, oczywiście jeszcze się wywaliłem w błoto.

Na Połoninie Caryńskiej
Na Połoninie Caryńskiej

Połoniny w Bieszczadach: podsumowanie

Poczułem dużo satysfakcji, że udało nam się trochę po tych Bieszczadach pochodzić. I że weszliśmy na te wszystkie trzy połoniny. Możecie się śmiać pod nosem, że wybraliśmy najkrótsze szlaki i w ogóle. Ale dla mnie to łażenie z 20 kilowym ładunkiem było naprawdę jednym z trudniejszych górskich doświadczeń 😉 A tu jeszcze takie dodatkowe utrudnienia, jak codziennie padający deszcz. Naprawdę było super każdego dnia wracać do naszej kwatery, którą była słynna Wilcza Jama w Smolniku. Mieszkaliśmy w drewnianym domku, paliliśmy w kominku i graliśmy w planszówki. No i chodziliśmy do restauracji Wilcza Jama na obiadokolację. Co by nie mówić, ta myśliwska restauracja ma niesamowity klimat, który docenia się nawet, jeśli nie jest się fanem polowań na zwierzaki.

Najpiękniejsza bieszczadzka połonina, Połonina Wetlińska
Najpiękniejsza bieszczadzka połonina, Połonina Wetlińska

Dodaj komentarz

Twój adres e-mail nie zostanie opublikowany.