Drewniane cerkwie w Bieszczadach

Być w Bieszczadach i nie zobaczyć chociaż kilku drewnianych cerkwi? Nie mogłem sobie na to pozwolić. Drewniane kościółki i cerkwie, położone w małych wsiach, to jest coś co tygrysy lubią najbardziej. Po pierwsze, takie miejsca tworzą niesamowity, niepowtarzalny, magiczny klimat. Po drugie, zwiedzanie cerkwi to najlepszy sposób, żeby poznać historię danego regionu. Drewniane cerkwie w Bieszczadach to jedna z takich atrakcji, które poleciłbym każdemu obcokrajowcowi, który chciałby zobaczyć typowo lokalne dziedzictwo kulturowe. I uważam, że kwestia przynależności do określonego wyznania religijnego nie ma tu znaczenia. Myślę, że każdy, kto kto lubi wiejskie krajobrazy, i kto jest ciekaw historii lokalnych społeczności, doceni kameralne bieszczadzkie cerkwie.

Skąd się wzięły drewniane cerkwie w Bieszczadach?

Teren Bieszczad został przyłączony do Polski w połowie XIV. Wcześniej Bieszczady były częścią Rusi, która praktykowała chrześcijaństwo w obrządku wschodnim. Charakterystyczną cechą kościoła prawosławnego był dążenie do wybudowania świątyń w każdej wiosce. Dlatego mieszkańcy budowali małe drewniane cerkwie, bo takie właśnie były ich możliwości budowlane Drewna jako materiału budowlanego mieli pod dostatkiem. Jeśli cerkiew po jakimś czasie była już zniszczona lub strawił ją pożar, na tym samym miejscu budowano nową cerkiew. W jednym z przewodników czytałem, że przed wojną na 190 miejscowości 155 miało swoje cerkwie. Udało mi się znaleźć informacje o 30 drewnianych cerkwiach, które przetrwały do dziś. Wydawać by się mogło, że większość cerkwi została zniszczona w trakcie II wojny światowej. Jednak w jej trakcie zostało zniszczonych tylko kilka cerkwi. Co więc takiego się stało, że ostały się tylko nieliczne?

Cerkiew św. Michała Archanioła w Smolniku nad Sanem
Cerkiew św. Michała Archanioła w Smolniku nad Sanem

Bojkowie

Tereny Bieszczad aż do zakończenia II wojny światowej były zamieszkane przez grupę etniczną Bojków. Bojkowie nie byli ani Polakami, ani też Ukraińcami. Uważali siebie po prostu za odrębną narodowość. Byli grekokatolikami. Posługiwali się językiem starocerkiewnosłowiańskim. Bojkowie łączyli w sobie tradycję osiadłych tutaj Wołosów z wpływami słowiańskimi. Co ciekawe, przed wojną Bojkowszczyzna była jednym z najbardziej zaludnionych regionów Polski. A ja głupi myślałem, że te Bieszczady były od zawsze takie dzikie.

Problemy zaczęły się pod koniec II wojny światowej, kiedy swoją działalność nasiliła UPA. Celem UPA było stworzenie niepodległego państwa ukraińskiego. Teren Bojkowszczyzny – kiedyś należący do Rusi – traktowali jako przynależny Ukrainie. Dlatego atakowali Polaków i jednocześnie palili opuszczone z powodu wysiedleń ludności ukraińskiej wsie. Problemy z UPA skłoniły władze PRLu do wysiedlenia Bojków, których uznawano za zaplecze UPA. Wysiedlono setki wsi, które potem spalono. Kultura i dziedzictwo Bojków zostało bezpowrotnie zniszczone, a w szczególności większość drewnianych cerkwi.

W jakimś stopniu kwestia UPA była pretekstem uzasadniającym czystkę etniczną. Po prostu nie akceptowano odmienności etnicznej i kulturowej Bojków. Ten sam los spotkał zresztą Łemków. Nie jestem w stanie ogarnąć swoim małym umysłem sensu tych przesiedleń. Nie rozumiem, czemu odmienne społeczności traktuje się jako coś złego. Przecież powinno być zupełnie na odwrót. I dlaczego dziś w Polsce ciągle szuka się wroga, przeciwko któremu można skupić uwagę wyborców?

Bystre, nieużywana cerkiew św. Michała Archanioła
Bystre, nieużywana cerkiew św. Michała Archanioła

Drewniane cerkwie w Bieszczadach w okresie powojennym

Podczas zwiedzania bieszczadzkich cerkwi dowiedziałem się, że część obszaru Bieszczad, która dziś należy do Polski, między 1945 a 1951 przynależała do ZSSR. W okresie 6 lat po wojnie granica między Polską a ZSRR wiodła wzdłuż Sanu aż w okolice dzisiejszego Jeziora Solińskiego. W 1951 zdecydowano, że Polska otrzyma dodatkowy obszar w Bieszczadach, a odda kawałek swojego terytorium na wschód od Tomaszowa Lubelskiego. Oznaczało to kolejne przesiedlenia: z terenów Bieszczad przekazanych Polsce, wysiedlono ludność do ZSRR. Z kolei w Bieszczady przesiedlono ludność z terenów, które Polska przekazała ZSRR. Na bieszczadzkich terenach przekazanych Polsce w 1951 roku zachowało się nieco więcej cerkwi. Z 30 zachowanych do dziś drewnianych cerkwiach aż 18 leży na tych terenach pozyskanych w 1951 od ZSRR.

Władze PRL nie dbały o los cerkwi. Nie pozwalali budować nowych świątyń. Jednocześnie liczyli, że te drewniane szybko znikną. Część cerkwi rozebrano, część spalono już po akcjach wysiedleńczych. Niektóre pełniły rolę magazynów. Nawet w tych cerkwiach, które przetrwały, skradziono prawie całe wyposażenie świątyń, łącznie z setkami ikon. Z biegiem lat większość ocalałych cerkwi zaczęła pełnić rolę kościołów rzymskokatolickich. Na szczęście, cerkwie zostały uznane jako zabytki i dzięki temu odpowiednio chronione.

Drewniane cerkwie w Bieszczadach, mapa

Znalazłem informacje o 30 zachowanych drewnianych cerkwiach. Lokalizacje tych cerkwi są naniesione na mapie poniżej. Większość cerkwi, aż 23 z 30, pełni rolę kościołów rzymskokatolickich – te są zaznaczone na zielono. Z kolei 5 pełni rolę cerkwi w obrządku wschodnim (pukty zaznaczone na niebiesko). Dwie cerkwie, tj. w Bystrem oraz w Liskowatym, są nieużywane.

Podczas majówki udało nam się zobaczyć cztery cerkwie: w Smolniku, Chmielu, Michniowcu oraz w Bystrem.

Cerkiew w Smolniku nad Sanem

Jedną z najbardziej znanych drewnianych bieszczadzkich cerkwi jest cerkiew w Smolniku nad Sanem. Ta cerkiew jest wpisana na Listę Światowego Dziedzictwa UNESCO w ramach drewnianych cerkwi regionu karpackiego w Polsce i na Ukrainie. Spośród bieszczadzkich cerkwi, tego zaszczytu dostąpiła jeszcze tylko cerkiew w Turzańsku. Cerkiew w Smolniku znajdowała się tuż obok Wilczej Jamy, w której mieszkaliśmy. Świątynię znajduje się na wzgórzu w miejscu starej wsi Smolnik, około kilometr za dzisiejszym Smolnikiem, jadąc od strony Lutowisk. Pięknie się prezentuje z trasy Wielkiej Pętli Bieszczadzkiej.

Drewniane cerkwie w Bieszczadach, cerkiew w Smolniku nad Sanem
Drewniane cerkwie w Bieszczadach, cerkiew w Smolniku nad Sanem

Cerkwią opiekuje się niesamowity Pan. Przyjeżdza w dni wolne od pracy i otwiera cerkiew dla turystów. Stara się przyjeżdżać również rano w dni pracujące, żeby otworzyć drzwi, i żeby można było zajrzeć w ciągu do środka przez kratę. Zagadnąłem Pana i zgodził się opowiedzieć o historii cerkwi. Szczególnie interesowała mnie odpowiedź na pytanie, czemu akurat ta cerkiew jest tak wyjątkowa, że znalazła się na liście UNESCO. Cerkiew w Smolniku jest jedną z trzech ocalałych cerkwi, które zbudowano w tradycyjnym stylu bojkowskim. Dwie pozostałe znajdują się w Liskowatem oraz w skansenie w Sanoku. Charakterystyczną cechą stylu bojkowskiego jest trójdzielna konstrukcja, składająca się z przedsionka, nawy oraz prezbiterium, przy czym nawa jest szersza od dwóch pozostałych części.

Drewniane cerkwie w Bieszczadach, wnętrze cerkwi w Smolniku nad Sanem
Drewniane cerkwie w Bieszczadach, wnętrze cerkwi w Smolniku nad Sanem

Losy cerkwi w Smolniku po wojnie

Po wojnie cerkiew cudem ocalała. Szokiem było dla mnie to, że we wnętrzu cerkwi przez wiele lat składowano siano. Cerkwią jako zabytkiem zaczęto się interesować dopiero pod koniec lat 60-tych XX wieku. W 1973 cerkiew została przekazana parafii w Lutowiskach. Od tego czasu świątynia pełni rolę kościoła filialnego.

Cechą wszystkich drewnianych cerkwi, które miałem okazję zobaczyć, było mega urokliwe położenie. Wokół roztaczały się piękne widoki na okoliczne wzgórza. Delektowałem się ciszą i spokojem. Uwielbiam takie miejsca, bo wprawiają mnie w stan zadumy i uspokojenia.

Drewniane cerkwie w Bieszczadach, cerkiew św. Mikołaja w Chmielu
Drewniane cerkwie w Bieszczadach, cerkiew św. Mikołaja w Chmielu

Cerkiew w Chmielu

Kolejną drewnianą cerkwią, jaką zobaczyliśmy, była cerkiew w Chmielu. Ta cerkiew nie jest położona tuż przy trasie Wielkiej Pętli Bieszczadzkiej. Leży na uboczu, w małej wsi Chmiel nad Sanem. Widok na San tak mnie tam zauroczył, że zeszliśmy nad rzekę nacieszyć się jej widokami. Kiedy czytałem o cerkwi w Chmielu, natknąłem się na informację, że planowano spalić cerkiew w ramach kręcenia jednej ze scen do filmu Pan Wołodyjowski. To chyba jednak na szczęście tylko plotka. Pan opiekun cerkwi w Smolniku nie potwierdził tej informacji. Dziś cerkiew w Chmielu jest filią kościoła parafialnego w Dwerniku.

Cerkiew Narodzenia Bogurodzicy w Michniowcu
Cerkiew Narodzenia Bogurodzicy w Michniowcu

Michniowiec, plener serialu Wataha

Cerkiew w Michniowcu również znajduje się na uboczu, w oddaleniu od głównych tras. Już sam dojazd do Michniowca wiedzie przez malownicze tereny. Michniowiec to sam koniec Polski, wieś znajduje się w odległości kilkuset metrów od granicy. Kiedy tam byłem, nie mogłem się odegnać od myśli, żeby wszystko rzucić i przeprowadzić się właśnie na taką położoną na uboczu urokliwą wieś.

Kiedy wróciłem z naszej wyprawy w Bieszczady, obejrzałem kręcony w tutejszych plenerach serial Wataha. W serialu pojawia się również właśnie cerkiew z Michniowca. To tutaj zlokalizowano cerkiew ojca Rebrowa.

Cerkiew w Michniowcu, dzwonnica
Cerkiew w Michniowcu, dzwonnica

Cerkiew w Bystrem

Ostatnią cerkwią, którą zobaczyliśmy, była cerkiew w Bystrem. Bystre to również mała wieś, która leży tuż obok Michniowca. I pewnie dlatego nikt nie zdecydował się na to, żeby w cerkwi w Bystrem stworzyć filię którejś parafii. Niestety, cerkiew jest nieczynna. Architektura tej cerkwi zdecydowanie się wyróżnia na tle innych bieszczadzkich drewnianych świątyń. Piszą, że styl cerkwi nawiązuje do ukraińskiej ludowej architektury. W bryle cerkwi uwagę zwracają kopuły wieżyczek. Przed cerkwią stoi charakterystyczna murowana dzwonnica, która odróżnia się od innych, najczęściej drewnianych dzwonnic, stojących przy innych cerkwiach.

Mój prosty rozum podpowiedział mi, że to właśnie cerkiew w Bystrem jest najładniejsza spośród wszystkich czterech, które mieliśmy okazję zobaczyć. Szkoda, że nie mieliśmy możliwości zobaczyć wnętrza cerkwi.

Cerkiew św. Michała Archanioła w Bystrem
Cerkiew św. Michała Archanioła w Bystrem

Czy warto zobaczyć drewniane cerkwie w Bieszczadach?

Proszę Państwa, co za tendencyjne pytanie. Pewnie, że warto zobaczyć drewniane cerkwie w Bieszczadach. Podążając szlakiem drewnianych cerkwi otrzymujemy gwarancję, żę znajdziemy się w pięknych okolicznościach przyrody. Trudno też o lepszy sposób na poznanie ciekawej i trudnej historii regionu Bieszczad.

W trakcie naszego pobytu chodziliśmy po bieszczadzkich połoninach, zwiedzaliśmy też inne niegórskie atrakcje, no i jeszcze na koniec mogliśmy się nacieszyć taką wisienką torcie w postaci tych pięknych, aczkolwiek prostych budowli.

To był mój pierwszy wyjazd w Bieszczady. Mam nadzieję, że uda się jeszcze tu wrócić, jak Hhabiówna będzie nieco starsza. Mam chrapkę na dłuższe szlaki. No i oczywiście jest jeszcze tyle innych cerkwi do zobaczenia.

Dodaj komentarz

Twój adres e-mail nie zostanie opublikowany.