Los Picos de Europa: przepiękne góry na północy Hiszpanii

Kiedy planowałem wyjazd do Kraju Basków, zauważyłem na mapie, że w nie tak dużej odległości znajdują się Góry Kantabryjskie. A kiedy wpisałem do wyszukiwarki nazwę tych gór, zobaczyłem przepiękne zdjęcia najwyższego pasma tych gór, czyli Los Picos de Europa. Najczęściej na zdjęciach pojawiał się szczyt Naranjo de Bulnes. W tym szczycie zakochałem się od pierwszego wejrzenia i bez wahania postanowiłem, że chcę tam pojechać i sobie popatrzeć na ten widok.

Przepiękne widoki z Ruta del Cares
Przepiękne widoki z Ruta del Cares

Los Picos de Europa

Pasmo Los Picos de Europa leży na terenie trzech wspólnot hiszpańskich, to jest na terenie Asturii, Kantabrii i Kastylii – Leonu. My zwiedziliśmy asturyjską część pasma. Los Picos de Europa leżą w niewielkiej odległości od wybrzeża Oceanu Atlantyckiego, bo tylko 25 kilometrów. Wysokość bezwzględna najwyższych szczytów przekracza 2600, czyli podobnie, jak w przypadku naszych Tatr. Ale wysokości względne są wyższe, właśnie z racji bliskiego położenia względem wybrzeża. Najwyższym szczytem Los Picos de Europa jest Torre de Cerredo (2 648 m.n.p.m.), ale najbardziej znanym szczytem jest spektakularnie wyglądający Naranjo de Bulnes. Zanim jednak udało mi się zobaczyć ten szczyt, musiałem się wykazać nie lada cierpliwością i samozaparciem. Kiedy wieczorem przyjechaliśmy w rejon Picos, była piękna bezchmurna pogoda. Ale kiedy następnego dnia wstaliśmy, lało…

Jeziora Covadonga, jezioro Lago Enol
Jeziora Covadonga, jezioro Lago Enol

Cangas de Onis

Pierwszego dnia pobytu lało bez chwili przerwy. Dlatego pojechaliśmy zrobić zakupu do Cangas de Onis. Cangas de Onis to takie tutejsze Zakopane. Mnóstwo hotelików, knajp, jest też porządne biuro informacji turystycznej. Była niedziele, ale supermarket sklepy spożywcze były otwarte. W siąpiącym deszczu poszliśmy zobaczyć stary most romański, zbudowany w XIII wieku. Most, nazywany Puente Vieyu, wygląda niezwykle urokliwie na tle górskiej rzeki Sella. Podobno jest jednym z najbardziej znanych symboli Asturii.W Cangas de Onis bardzo pomocne było biuro informacji turystycznej. Dostałem tam kilka map oraz wskazówki odnośnie zwiedzania poszczególnych atrakcji.

Most romański w Cangas de Onis
Most romański w Cangas de Onis
Kościół w Cangas de Onis
Kościół w Cangas de Onis

Najciekawsza atrakcja Los Picos de Europa, Ruta del Cares

Drugiego dnia już nie padało, a przynajmniej nie cały czas, natomiast było mocno zachmurzone. O zobaczeniu Naranjo de Bulnes tego dnia nie było mowy. Tego dnia zdecydowałem, że wybierzemy się na Rura del Cares. Od razu się przyznam: Ruta del Cares jest najbardziej spektakularną atrakcję, jaką zobaczyliśmy podczas całego wyjazdu do Hiszpanii. Naprawdę szczęka mi opadła. Ale zacznijmy od początku.

Los Picos de Europa, Ruta del Cares, trekking nad przepaścią
Los Picos de Europa, Ruta del Cares, trekking nad przepaścią

Ruta del Cares to szlak biegnący wzdłuż kanionu, w którym płynie rzeka Cares. Długość szlaku to 11 kilometrów. Szlak łączy dwie górskie miejscowości, znajdujące się po dwóch stronach pasma Los Picos de Europa, to jest znajdujący się w Asturii Poncebos oraz znajdujący się w Kastylii – Leonie Cain. Waszą wyobraźnię niech pobudzi fakt, że żeby dostać się z Poncebos do Cain samochodem, wg Google Maps trzeba pokonać 106 kilometrów naokoło pasma Picos, co zajmuje około 2 godziny i 26 minut. Ruta del Cares prowadzi przez sam środek pasma. Od strony Poncebos szlak rozpoczyna się na wysokości 200 m n.p.m. i pnie się w górę na 500 m n.p.m. w Cain. Szlak wiedzie wąską ścieżką, nad robiącą wrażenie przepaścią. W części szlaku bliżej Cain dodatkową atrakcją są mosty, z których rozpościerają się widoki na kanion.

Los Picos de Europa, szlak przez kanion rzeki Cares
Los Picos de Europa, szlak przez kanion rzeki Cares

Z Poncebos do Cain czy z Cain do Poncebos?

Oczywiście nie wybieraliśmy się z dwójką dzieciaków na Ruta del Cares z myślą, że przejdziemy cały szlak. Udało się przejść jakieś 2 – 2,5 kilometra. A i tak ten odcinek zrobił na mnie tak niesamowite wrażenie, że trudno mi to opisać. Szlak zrobił też wrażenie na mojej rodzinie. Marudzili solidarnie wszyscy, że chyba mi się pomyliło coś z głową, że ich tam zabrałem, że ta ścieżka nad przepaściami to jest przesada, że kręci im się w głowie i takie tam. Moim zdaniem ścieżka w ogóle nie jest trudna, a wręcz technicznie jest bardzo łatwa. Jedyny problem to ekspozycja na wysokość, ale bez przesady.

Stara trasa Ruta del Cares, trasa zasypana głazami
Stara trasa Ruta del Cares, trasa zasypana głazami

Jeśli ktoś z różnych powodów nie ma w planach przejścia całego szlaku, to podobno odcinek od strony Cain jest ciekawszy. Chociaż już odcinek od strony z Poncebos , który my przeszliśmy, był przepiękny. Na pewno chciałbym jeszcze kiedyś tam wrócić i przejść całą Ruta del Cares. Po prostu Ruta del Cares zrobiła na mnie takie wrażenie, że jestem gotów wybrać się na jakieś 2 czy 3 dnie specjalnie na tę atrakcję.

Zwinne kozice przy Ruta del Cares
Zwinne kozice przy Ruta del Cares

Poncebos i parkowanie samochodu

Ważnym węzłem szlaków w asturyjskiej części Los Picos de Europa jest mała miejscowość Poncebos. Dla podróżujących samochodem ważną kwestią jest możliwość zaparkowania samochodu, co w sierpniu nie jest wcale takie oczywiste. Pierwsza opcja to zaparkowanie na parkingu w samym Poncebos. Jednak pojemność tego parkingu jest ograniczona i ta opcja jest pewnie dostępna tylko wcześnie rano. Druga opcja to zaparkowanie samochodu wzdłuż asfaltowej drogi prowadzącej z centrum Poncebos do początku Ruta del Cares. Trzecia opcja, to zaparkowanie samochodu na parkingu Ovar, który znajduje się jakieś 2 kilometry przed Poncebos. Przy parkingu zatrzymuje się jeżdżący raz na godzinę autobus, kursujący z Las Arenas de Cabrales. Czwarta opcja to zaparkowanie samochodu w kilku zatoczkach, które znajdują się wzdłuż drogi prowadzącej do Poncebos. No i piąta opcja, to pozostawienie samochodu w Las Arenas de Cabrales i skorzystanie ze wspomnianego wcześniej autobusu.

Poncebos, Hotel Poncebos
Poncebos, Hotel Poncebos
Hotel Poncebos z drugiej strony
Hotel Poncebos z drugiej strony

Los Picos de Europa, Jeziora Covadonga

Kolejnego dnia wybraliśmy się na wycieczkę nad Jeziora Covadonga. Jeziora Covadonga to chyba najbardziej znana i najbardziej turystyczna atrakcja w okolicy Los Picos de Europa w Asturii. To dwa jeziora, Lago La Ercina oraz Lago Enol, które są położone na wysokości około 1100 m n.p.m.

Jeziora Covadonga, jezioro Lago La Ercina
Jeziora Covadonga, jezioro Lago La Ercina

Nad jeziora prowadzi turbo kręta asfaltowa droga, która wznosi się z poziomu 250 m n.p.m. aż nad same jeziora. Droga jest dostępna dla wszystkich samochodów, ale tylko rano, do godziny 8:30. Dla osób, które nie należą do rannych ptaków, jest możliwość podjechania autobusem, który kursuje z miejscowości Covadonga oraz z parkingów P1, P2, P3 oraz P4 położonych przy drodze prowadzącej do Covadonga.

Los Picos de Europa, Jeziora Covadonga, widok z punktu widokowego Mirador del Principe
Los Picos de Europa, Jeziora Covadonga, widok z punktu widokowego Mirador del Principe

Przejażdżka autobusem ma jedną wadę, i nie chodzi mi tu wcale o kwestię mijania się autobusów na tej krętej drodze prowadzącej nad jeziora. Wadą jest brak możliwości zatrzymania się przy wspaniałym punkcie widokowym położonym przy drodze, to jest Mirador de La Reina. Jeśli ktoś ma taką możliwość, to polecam zatrzymać się przy tym punkcie. My musieliśmy się zadowolić widoczkiem z okien autobusu. W pobliżu jeziora Enol znajduje się parking oraz punkt informacji turystycznej.

Jeziora Covadonga, Lago Enol
Jeziora Covadonga, Lago Enol
Pętla wokół Jezior Covadonga
Pętla wokół Jezior Covadonga

Szlaki woków Jezior Covadonga

Przy parkingu zaczyna się szlak wiodący ku jeziorom i punktom widokowym. Szlak ma formę pętli. Można wybrać krótszą i dłuższą opcję pętli. Przy czym ta dłuższa pętla wcale nie jest długa: to jakieś 6 kilometrów łatwej ścieżki. Obydwie opcje szlaku pozwalają na zobaczenie dwóch jezior, ale ta dłuższa pętla jest ciekawsza i pozwala wyjść poza teren parkingu, restauracji, toalet, asfaltowej drogi i tak dalej.

Los Picos de Europa, Widoki ze szlaku wokół Jezior Covadonga
Widoki ze szlaku wokół Jezior Covadonga

Podczas treku mijaliśmy mnóstwo pasących się krów, które słychać zewsząd z powodu zawieszonych na szyi dzwonków. Pogoda była cały czas pochmurna, więc nie widzieliśmy pewnie widoków w pełnej krasie, ale było bardzo przyjemnie. Szczególnie miło się szło ścieżką między jeziorami, gdzie było mało ludzi. Po drodze – bliżej jeziora Enol – można wstąpić na coś do przegryzienia do schroniska Refugio Vega de Enol.

Jedna z wielu krów, które spotkaliśmy na szlaku wokół jezior
Jedna z wielu krów, które spotkaliśmy na szlaku wokół jezior
I jeszcze te słodkie cielaczki ;-)
I jeszcze te słodkie cielaczki 😉

Sanktuarium Covadonga

Po powrocie autobusem na dół, zatrzymaliśmy się na chwilę, żeby obejrzeć Sanktuarium Maryjne. Najbardziej znaną częścią sanktuarium jest słynna jaskinia Santa Cueva. Legendy głosi, że w jaskini schronienie znalazł niejaki Don Pelayo, wódz wizygocki, który walczył z Maurami. Schronieni w jaskini chrześcijanie mieli ostrzeliwać włóczniami Maurów. W każdym razie faktem jest, że Don Pelayo zwyciężył Maurów, początkując tym samym rekonkwistę, czyli mozolne odbijanie Pólwyspu Iberyjskiego z rąk muzułmanów, co trwało aż do XV wieku. Sam Don Pelayo został obwołany królem Asturii. Rzekomo został pochowany właśnie w jaskini Santa Cueva. W sanktuarium znajduje się okazały, zbudowany w XIX wieku kościół, który pięknie się prezentuje na wzgórzu, na tle gór i wśród drzew. Nie chciało mi się tu zatrzymywać, głównie przez marudzące dzieciaki, ale sanktuarium w Covadonga okazało się bardzo ciekawym miejscem.

Los Picos de Europa, Sanktuarium Covadonga
Sanktuarium Covadonga
Los Picos de Europa, Kościół, Sanktuarium Covadonga
Kościół, Sanktuarium Covadonga

Najpiękniejszy szczyt Los Picos de Europa, Naranjo de Bulnes vel Picu Urriellu

Po jednym deszczowym dniu oraz po dwóch pochmurnych dniach, pogoda kolejnego dnia miała wreszcie się poprawić. A bezchmurne niebo to warunek konieczny, żeby wreszcie ujrzeć Naranjo de Bulnes. No i rzeczywiście się udało, choć sukces był połowiczny. Ale po kolei. Pzzede wszystkim najwyższe szczyty Los Picos de Europa wcale nie jest tak łatwo zobaczyć. Pierwsza sprawa to kapryśna pogoda. Druga sprawa, to znaczna wysokość względna góry, która powoduje, że szczyty pasma widać najlepiej z pewnej odległości. Dlatego ważną sprawą jest znajomość odpowiednich punktów widokowych.

Przy okazji wspomnę, że Naranjo de Bulnes ma drugą nazwę, to jest Picu Urriellu. Alternatywna nazwa szczytu, Picu Urriellu, wywodzi się z asturyjskiego. Charakterystyczna ściana szczytu ma wysokość 500 metrów. Właśnie ta ściana sprawia, że Naranjo de Bulnes jest podobny do zęba. I dlatego dla naszych własnych potrzeb tak właśnie sobie ten szczyt nazwaliśmy: ząb. Ząb jest naprawdę piękny i moim zdaniem skubaniec dorównuje urodą innym wspaniałym górom, które miałem szczęście widzieć, takim jak Cerro Torre, Half Dome czy Segla.

Widok na Naranjo de Bulnes z punktu widokowego przy Poo de Cabrales
Widok na Naranjo de Bulnes z punktu widokowego przy Poo de Cabrales

Naranjo de Bulnes: punkt widokowy przy drodze AS 114 niedaleko Poo de Cabrales

Najbardziej znany i najłatwiej dostępny punkt widokowy znajduje się tuż przy głównej drodze AS 114, niedaleko wioski Poo de Cabrales. Przed południem pięknie było widać Naranjo de Bulnes wraz z otaczającymi go innymi szczytami. Dzięki perspektywie, którą dają niżej położone łąki i lasy, szczyty Picos prezentują się wyjątkowo atrakcyjnie. Pomimo łatwego dostępu do tego punktu widokowego, panorama gór dostępna z tego małego przydrożnego parkingu to pierwsza klasa światowa.

Widok na Naranjo de Bulnes z punktu widokowego w Bulnes
Widok na Naranjo de Bulnes z punktu widokowego w Bulnes

Naranjo de Bulnes : punkt widokowy niedaleko wioski Bulnes

W przeciwieństwie do punktu widokowego przy Poo de Cabrales, do punktu widokowego koło Bulnes wcale nie jest tak łatwo się dostać. Ale o tym za chwilę. W każdym razie z tego punktu widokowego widać ząb Naranjo de Bulnes wyłaniający się spomiędzy bliżej położonych wzniesień. Jednak z tego miejsca panorama jest dosyć ograniczona. Stąd też ja osobiście darowałbym sobie ten punkt widokowy. Tym bardziej ten widok nas rozczarował, bo ten marny widok dużo nas kosztował – chodzi mi o kasę. Ale o tym napiszę później, w jaki sposób dostaliśmy się do Bulnes.

Los Picos de Europa, widok na Naranjo de Bulnes (Picu Urriellu) z punktu widokowego w Asiego
Los Picos de Europa, widok na Naranjo de Bulnes (Picu Urriellu) z punktu widokowego w Asiego

Asiego – najpiękniejszy punkt widokowy na Naranjo de Bulnes

Po wizycie w Bulnes postanowiliśmy pojechać do Asiego. Asiego to malutkie miasteczko położone po drugiej stronie doliny, którą biegnie główna droga wokół Los Picos de Europa po asturyjskiej stronie. Kiedy wyjeżdżaliśmy z parkingu Ovar pod Poncebos, niebo było jeszcze czyste. Ale niestety, kiedy zajechaliśmy do punktu widokowego w Asiego, chmury zasłoniły najwyższe szczyty Los Picos de Europa. Oczywiście poczekaliśmy dłuższą chwilę, ale na nic się to zdało. Te złośliwe chmury w ogóle się nie chciały ruszyć. Z powodu tej całej sytuacji po prostu się wściekłem. Tyle dni czekałem na jakiś pogodny dzień, a kiedy już wreszcie nadszedł, to parę chmur zasłoniło mój wymarzony Naranjo de Bulnes. Następnego dnia przecież już wyjeżdżaliśmy…

Świt nad Naranjo de Bulnes
Świt nad Naranjo de Bulnes

Punkt widokowy w Asiego po raz drugi

Jednak stwierdziłem, że się nie poddaję. Następnego dnia wstałem o 6 rano, kiedy było jeszcze ciemno, wsiadłem w samochód i przejechałem te pół godziny drogi z naszego noclegu do Asiego. Byłem załamany, bo kiedy jechałem doliną, ledwo co było widać przez mgły. Na szczęście Asiego leży nad doliną. Kiedy tam dojechałem, miałem wreszcie szczęście: mogłem się napić na piękną panoramę górską o wschodzie słońca. Słuchajcie, ten punkt widokowy w tym miasteczku jest naprawdę magiczny. Na pierwszym planie są łąki, w dole dolina, potem na kolejnym planie wzgórza i lasy, a na ostatnim planie wyrastają postrzępione zęby wierzchołków Los Picos de Europa.

Czułem się naprawdę uszczęśliwiony niczym dzika świnia. To jedno z najpiękniejszych miejsc, w jakich byłem w życiu. Sam punkt widokowy znajduje się na uboczu miasteczka. Wokół panowała cisza, zmącona tylko przyjemnym odgłosem krowich dzwonków. Stało tam kilka samochodów, w których spali jacyś turyści. Ale było tak wcześnie rano, że jeszcze nie zdążyli wstać. Opłacało się być cierpliwym i trochę poczekać na bezchmurną pogodę.

Widok na Naranjo de Bulnes z punktu widokowego przy Poo de Cabrales
Widok na Naranjo de Bulnes z punktu widokowego przy Poo de Cabrales

Inne punkty widokowe na Naranjo de Bulnes

Niestety z dzieciakami pod pachami nie daliśmy dojechać we wszystkie punkty widokowe. Liczne kręte zakręty dawały im się bardzo we znaki. Ale pani w informacji turystycznej wspominała mi o jeszcze dwóch punktach innych widokowych. Pierwszy punkt widokowy znajduje się w wiosce Camarmena. Camarmena znajduje się w bliskiej, 2-kilometrowej odległości od Poncebos. Do wsi prowadzi super kręta droga. Drugi punkt widokowy znajduje się w we wsi Sotres. Droga do Sotres również prowadzi z Poncebos. Trzeba przejechać 11 kilometrów stromo w górę.

Widok na Naranjo de Bulnes z punktu widokowego w Asiego tuż po wschodzie słońca
Widok na Naranjo de Bulnes z punktu widokowego w Asiego tuż po wschodzie słońca

Wieś Bulnes

Żeby dostać się do jednego z punktów widokowych na Narano de Bulnes, musieliśmy dotrzeć do malutkiej wsi Bulnes. Bulnes jest położone znacznie wyżej niż Poncebos, bo na wysokości 650 m n.p.m., czyli przewyższenie wynosi 400 metrów. Do Bulnes nie można dojechać samochodem. Do wyboru pozostaje pieszy szlak albo kolejka Funicular de Bulnes. Funicular de Bulnes to kolejka, która jeździ wydrążonym w skale tunelem.

Tej kolejce pokonanie odległości z Poncebos do Bulnes zajmuje 10 minut. Z kolei pokonanie szlaku pieszego zajmuje około półtorej godziny. Główny problem z tą kolejką to ceny biletów. Bilet dla dorosłego to 22 EUR, a dla dziecka 7 EUR. Hhabiówna na szczęście miała bilet za darmo, ale i tak ta przyjemność kosztowała nas 50 EUR. Moim zdaniem lepiej pewnie wejść na pieszo, ale w takim upale z nosidłem na plecach to byłby jednak spory wysiłek. W każdym razie w przypadku planów wjechania kolejką warto mieć ze sobą ciepłe ubranie, bo w tym tunelu jest mega zimno. Plusem wysokich cen jest brak kolejek i bilety można kupić od ręki. Chociaż warto wspomnieć, że bilety można również kupić przez Internet.

We wsi Bulnes
We wsi Bulnes

Przyznam też, że sama wieś Bulnes mnie rozczarowała. Domki wyglądają urokliwie, ale jednak miejsce sprawiało wrażenie bardzo komercyjnego, a przynajmniej wtedy w sierpniu. Mnóstwo ludzi tłoczyło się w kilku restauracyjkach. Bez wątpienia trudne jest do wyobrażenia życie w tej wiosce przed 2001, kiedy dopiero otworzono kolejkę. Na szczęście mieszkańcy wioski mogą korzystać za darmo. Na koniec dodam tylko jeszcze, że z Bulnes można iść szlakiem dalej w kierunku Naranjo de Bulnes. Pod górą znajduje się schronisko, Refugio de Urriellu.

Los Picos de Europa, wieś Bulnes
Wieś Bulnes

Los Picos de Europa: zakwaterowanie w El Picoretu w Mestas de Con

Pewnym wyzwaniem było dla nas znalezienie noclegu. Ostatecznie spaliśmy w takim komfortowym apartamencie El Picoretu, który znaleźliśmy na bookingu. Ale wybór noclegów na stronach typu booking czy Airbnb był naprawdę ograniczony. Na miejscu się okazało, że baza noclegowa nie jest aż taka mała. Niemniej oferta pewnie jest dostępna na jakichś lojalnych stronach po hiszpańsku. Ogólnie ze znajomością angielskiego jest tu kiepsko i warto mieć zainstalowaną jakąś aplikację z tłumaczem.

Mieszkaliśmy w małej wiosce Mestas de Con. Zaskoczyło nas jednak to, że w takiej małej miejscowości znaleźliśmy super restaurację, San Martin. Z kolei koło naszego mieszkania była też inna polecana restauracja, Casa Maria. W końcu nie byliśmy w Casa Maria, ale nasza gospodyni bardzo polecała to miejsce. Widać też było, że miejsce jest tłumnie odwiedzane przez turystów.

Dodaj komentarz

Twój adres e-mail nie zostanie opublikowany.