Przejdź do treści

Wycieczka z przewodnikiem na Staroleśny Szczyt

Szczytowe partie Staroleśnego Szczytu

Staroleśny Szczyt nie znajdował się na mojej liście upatrzonych tatrzańskich szczytów do zdobycia. Co prawda wiedziałem, że jest elementem Wielkiej Korony Tatr, ale z drugiej strony nie bardzo kojarzyłem, jak ten szczyt wygląda na tarzańskich panoramach. Chciałem wejść na Gerlach, i w tym celu, ze sporym wyprzedzeniem, umówiłem się na wycieczkę z przewodnikiem na pierwszy piątek września. Plany pokrzyżowała pogoda i dlatego cel trzeba było zmienić. Ale nie żałuję – wycieczka na Staroleśny Szczyt okazała się wspaniałą góską przygodą.

Termin wycieczki na pierwszy piątek wrześnie umówiłem chyba z trzymiesięcznym wyprzedzeniem. Byłem przekonany, że to super bezpieczny pogodowo termin. Na pewno nie spodziewałem się żadnego ataku zimy. A tu niestety, kilka dni przed wyjazdem, pogoda w Tatrach masakrycznie się zepsuła. Temperatura spadła poniżej zera i w wyższych partiach napadało sporo śniegu. Dopiero w czwartek zrobiło się nieco znośniej, a prognozy na piątek pokazywały, że zapowiada się ładny dzień. Przewodnik zwlekał do ostatniej chwili z potwierdzeniem wycieczki. Zadzwonił dopiero w czwartek po południu, że będziemy próbować, z tymże on zamiast Gerlacha proponuje Staroleśny Szczyt. Szczerze, to ucieszyłem się jak dzika świnia, że w ogóle wycieczka się odbędzie i było mi wszystko jedno, na jaki szczyt wejdziemy. Niech będzie ten Staroleśny, aczkolwiek niewiele o nim wiedziałem.

Świt na Tatrzańskiej Polance
Świt na Tatrzańskiej Polance. Z lewej strony masyw Kończystej, a z prawej masyw Gerlacha.
Szlak do Śląskiego Domu, widok na Niżne Tatry
Szlak do Śląskiego Domu, widok na Niżne Tatry
Szlak do Śląskiego Domy, masyw Gerlacha oświetlony przez wschodzące słońce
Szlak do Śląskiego Domy, masyw Gerlacha oświetlony przez wschodzące słońce

Hotel górski Śląski Dom

W czwartek po pracy wyruszyliśmy z kolegą z Warszawy do Nowej Leśnej pod Starym Smokowcem. Mieliśmy zarezerwowaną kwaterę Villa Somani, którą przy okazji polecam, jako punkt wypadowy w Tatry Słowackie. Wstaliśmy wczesnym rankiem i o 6 rano wyruszyliśmy do Śląskiego Domu, gdzie byliśmy umówieni z przewodnikiem. Można było wjechać takim elektrycznym busem za 10 EUR, ale stwierdziłem, że sory, ale mam swój honor i wejdę na piechotę. Trasę z Tatrzańskiej Polanki do Śląskiego Domu pokonaliśmy w jakąś godzinę. Jednak z perspektywy czasu myślę, że ta opcja z busem jest jednak spoko. Po prostu można zachować siły na późniejsze fragmenty wycieczki w wyżyszych partiach, gdzie mi tej siły trochę jednak brakowało.

Pod Śląski Dom wchodzi się Doliną Wielicką. Śląski Dom leży nad Wielickim Stawem. Co ciekawe, to nie jest schronisko, a hotel, i to taki raczej bardziej luksusowy, z elegancką restauracją w środku. Architektura budynku jednak mnie nie zachwyciła. Ale może jednak fajnie byłoby tu kiedyś przyjechać na jakiś romantyczny weekend?

Pod Śląskim Domem spotkaliśmy się z przewodnikiem. Szybko okazało się, że trafiliśmy na super przewodnika, i że usłyszymy od niego masę ciekawych historii. Przewodnik wyjaśnił, czemu nie chciał nas zabrać na Gerlach. Z uwagi na trudne warunki związane z zalegającym śniegiem, dużo osób wyruszyło na Gerlach drogą przez Batyżowiecką Próbę. Zazwyczaj ta droga służy głównie do schodzenia. A tego dnia sporo osób miało wchodzić i schodzić tą drogą, co rodziło dodatkowe ryzyko wynikające ze spadających kamieni.

Widok sprzed Śląskiego Domu na Granaty Wielickie i Staroleśny Szczyt
Widok sprzed Śląskiego Domu na Granaty Wielickie i Staroleśny Szczyt

Droga na Staroleśny Szczyt przez Kwietnikowy Żleb

Spod Śląskiego Domu wyruszyliśmy w górę Doliny Wielickiej. Minęliśmy Wiecki Staw, oraz położony powyżej niego Wodospad Wielicki. Szliśmy zielonym szlakiem, który prowadzi na przełęcz Polski Grzebień. W pewnym momencie odbiliśmy w prawo, na nieznakowaną ścieżkę. Ścieżka pięła się w górę i w pewnym momencie ścieżka weszła do Kwietnikowego Żlebu. Ten żleb zrobił na mnie spore wrażenie – czułem, jakbyśmy szli przez Mordor. Mozolnie pięliśmy się pod górę. W dolnej części żlebu droga jest jeszcze w miarę oczywista. Ale w górnej części zaczynają się spore orientacyjne problemy. W ogóle w przypadku Staroleśnego Szczytu, trudności orientacyjne są dużo większe, niż w przypadku Lodowego Szczytu. Są momenty, że idzie się z prawej strony żlebu, w innych miejscach idzie się po lewej stronie żlebu, a jeszcze czasem idzie się samym żlebem.

Z każdym zdobywanym metrem widok na leżący pod drugiej stronie Doliny Wielickiej Gerlach stawał się coraz bardziej spektakularny. Gerlach z perspektywy podejścia na Staroleśny Szczyt wyglądał niesamowicie. Wielki masyw sprawiał wrażenie niedostępnego. Przewodnik jednak wyjaśnił nam, którędy wiodą drogi prowadzące na najwyższy szczyt Tatr.

Trawers Rogatej Turni

W najwyższych partiach podejścia Kwietnikowym Żlebem, żeby dostać się do wierzchołka Staroleśnego Szczytu, trzeba przetrawersować Rogatą Turnię. Ten fragment podejścia jest najtrudniejszy. Na tym fragmencie przewodnik w kilku miejscach założył stanowiska asekuracyjne. Tego dnia były po prostu konieczne – na tej wysokości było dużo oblodzeń, a trzeba było przejść przez wysokie progi skalne. Ja osobiście nie wyobrażam sobie, żeby w takich warunkach iść bez asekuracji. Jakoś tę Rogatą Turnię udało się przetrawersować. Doszliśmy do przełączki (Kwietnikowa Przełęcz) pomiędzy Rogatą Turnią a Staroleśnym Szczytem. Stąd droga prowadziła przez kruchy teren na Klimkowe Wrótka. Klimkowe Wrótka to przełączka, która rozdziela dwie pary wierzchołków Staroleśnego Szczytu. Podejście na Klimkowe Wrótka to już było brnięcie przez spory śnieg. Na Klikmowych Wrótkach bardzo spodobał mi się widok na opadający na drugą stronę Klimkowy Żleb.

Droga na Staroleśny Szczyt przez Kwietnikowy Żleb
Droga na Staroleśny Szczyt przez Kwietnikowy Żleb
Kapitalny widok na Gerlacha ze zboczy Staroleśnego Szczytu
Kapitalny widok na Gerlacha ze zboczy Staroleśnego Szczytu
Widok na górne partie Staroleśnego Szczytu
Widok na górne partie Staroleśnego Szczytu
Szczytowe turnie Staroleśnego Szczytu
Szczytowe turnie Staroleśnego Szczytu
Gerlach, Zadni Gerlach i grań Martina
Gerlach, Zadni Gerlach i grań Martina
Gerlach - z tej perspektywy wygląda jak prawdziwy król Tatr
Gerlach – z tej perspektywy wygląda jak prawdziwy król Tatr
Widok na Klimkowe Wrótka, po lewej turnie Kwietnikowa i Pawłowa, po prawej stronie Klimkowa i Tajbrowa
Widok na Klimkowe Wrótka, po lewej turnie Kwietnikowa i Pawłowa, po prawej stronie Klimkowa i Tajbrowa

Staroleśny Szczyt

Ten szczyt jest wyjątkowy, bo składa się z czterech wierzchołków. Wchodząc na Klimkowe Wrótka od strony Rogatej Turni, po lewej stronie znajdują się Kwietnikowa Turnia (2476 m n.p.m.) i Pawłowa Turnia (2473 m n.p.m.), z kolei po prawej stronie znajdują się Klimkowa Turnia (2489 m n.p.m.) oraz Tajbrowa Turnia (2489 m n.p.m.). Przyjmuje się, że głównym wierzchołkiem Staroleśnego Szczytu jest Klimkowa Turnia, na tej turni jest ustawiony krzyż. Gdy rozpoczynaliśmy podejście pod Staroleśny Szczyt, przewodnik rozważał wejście na wszystkie cztery wierzchołki. Jednak trudne warunki (śnieg i oblodzenia) odwiodły nas od tego pomysłu. Weszliśmy tylko na Klimkową Turnię.

Na szczycie Klimkowej Turni jest mało miejsca, ledwo się tam zmieściliśmy we trzech. Niestety – po porannym bezchmurnym niebie pozostało wspomnienie. Teraz chmur było sporo i w dużej części zasłaniały widoki. Szkoda, jakoś nie mam szczęścia do widoków w Tatrach. To, co mogliśmy zobaczyć, to widok na rozległą Staroleśną Dolinę oraz Małą Wysoką, a także widok na Sławkowską Dolinę oraz Sławkowski Szczyt.

Widok ze Staroleśnego Szczytu, po lewej Mała Wysoka, po prawej Świstowy Szczyt
Widok ze Staroleśnego Szczytu, po lewej Mała Wysoka, po prawej Świstowy Szczyt
Widok z Klimkowej Turni na Tajbrową Turnię, z lewej Sławkowski Szczyt
Patrząc z Klimkowej Turni na Tajbrową Turnię, z lewej Sławkowski Szczyt
Widok z Klimkowej Turni na Kwietnikową Turnię
Widok z Klimkowej Turni na Kwietnikową Turnię
Staroleśny Szczyt, widok na Dolinę Staroleśną i Jaworowy Szczyt
Staroleśny Szczyt, widok na Dolinę Staroleśną i Jaworowy Szczyt
Ostry kształt Rogatej Turni
Ostry kształt Rogatej Turni
Na pierwszym planie Turnia Pawłowa, dalej Mała Wysoka
Na pierwszym planie Turnia Pawłowa, dalej Mała Wysoka
Klimkowe Wrótka, widok w dół Klimkowego Żlebu
Klimkowe Wrótka, widok w dół Klimkowego Żlebu

Staroleśny Szczyt – zejście przez Granacką Ławkę

Posiedzieliśmy trochę na Klimkowej Turni. Jakieś 40 minut za nami szła inna grupa prowadzona przez przewodnika i obserwowaliśmy ich ze szczytu. Jednak w pewnym momencie zdecydowali się zawrócić – warunki naprawdę nie były łatwe. Tym bardziej się cieszyłem, że nam jakoś udało się wejść na sam szczyt. Niesamowitą robotę odwalił tutaj nasz przewodnik. Rozpoczęliśmy ostrożne i powolne zejście. Podczas zejścia trzeba było uważać jeszcze bardziej. Asekuracja zdecydowanie się przydała – przy schodzeniu przez jeden stromy próg noga mi się ześlizgnęła po lodzie. Przetrawersowaliśmy Rogatą Turnię i zeszliśmy kawałek drogi żlebem. W pewnym momencie odbiliśmy w lewo, żeby wejść na ścieżkę wiodącą przez Granacką Ławkę.

Granacka Ławka

Granacka Ławka to ciąg porosniętych trawą półek, które rozdzielają wyżej położone Granackie Turnie od niżej położonych Granackich Baszt. Granacką Ławką wiedzie wyraźna ścieżka, która nie przedstawia żadnych trudności. Przed wejściem na ściężkę zdjęliśmy uprząż i kaski. Granacka Ławka to niesamowite miejsce – człowiek idzie sobie wysoko po górach, pomiędzy dwoma ciągami turni po jednej i po drugiej stronie. Ścieżka wiedzie przez przełączki położone na żebrach, opadających z Granackich Turni. Pomiędzy przełączkami znajdują się kotły, w których ścieżka opada w dół. No i właśnie tutaj poczułem, że może jednak warto było rano podjechać tym busem i zachować nieco więcej sił. Na Granackiej Ławce czułem się już mocno zmęczony, a ścieżka co chwila prowadziła podejściami pod kolejne przełączki. Ale widoki wynagradzały wszystko.

Po pokonaniu kilku przełączek wreszcie ścieżka zaczeła opadać w dół ku Dolinie Wielickiej. Schodziło mi się ciężko, a najciężej na sam koniec, kiedy trzeba było pokonać piarżysko z wielkimi głazami. W końcu udało się dotrzeć do szlaku, tuż nieopodal Śląskiego Domu. Kiedy dotarłem do Śląskiego Domu, czułem się mega zmasakrowany i stwierdziłem, że mój honor zdecydowanie jednak pozwala na to, żeby zjechać do Tatrzańskiej Polanki busem 🙂

Widok na ścieżkę przez Granacką Ławkę
Widok na ścieżkę przez Granacką Ławkę
Widok na Staroleśny Szczyt z Granackiej Ławki
Widok na Staroleśny Szczyt z Granackiej Ławki
Na Granackiej Ławce
Na Granackiej Ławce
Kolejny etap ścieżki Granacka Ławka
Kolejny etap ścieżki Granacka Ławka
I jeszcze jeden widok na Staroleśny Szczyt
I jeszcze jeden widok na Staroleśny Szczyt

Staroleśny Szczyt – podsumowanie wycieczki

Pomimo zmęczenia, byłem nieprawdopodobnie szczęśliwy z wycieczki, jaką sobie zafundowaliśmy. Okazało się, że Staroleśny Szczyt jest bardzo ciekawym szczytem, z ciekawą drogą wejścia. Widoki – mega, trudności – były, dodatkowo zwiększone przez śnieg i oblodzenia, no i oryginalność – budowały ją ponury Kwietnikowy Żleb, trawers Rogatej Turni, czterowierzchołkowy szczyt i niesamowite otoczenie Granackiej Ławki. Podobno Staroleśny Szczyt zalicza się do grupy najtrudniejszych szczytów Wielkiej Korony Tatr, obok Pośredniej Turni, Durnego Szczytu i Ganku. Mam nadzieję, że przygoda z pozaszlakowymi atrakcjami Tatr będzie trwać i kiedyś sam będę mógł ocenić trudność Staroleśnego Szczytu na tle pozostałych szczytów Wielkiej Korony Tatr.

Dodaj komentarz

Twój adres e-mail nie zostanie opublikowany.